|
WYSPY ALANDZKIE / ZATOKA BOTNICKA
Maj 2011, Kapitan : Paweł Gostkowski
Na jacht zaokrętowaliśmy się w Turku w centrum miasta. W szkiery wyruszyliśmy tego samego dnia wieczorem. Pierwszy postój mieliśmy na wysepce Airisto. Początki były trudne, w Turku nie zrobiliśmy zakupów , pogoda nie sprzyjała i za diabła nie mogliśmy rozpracować jachtowej instalacji gazowej. Przełom nastąpił w kolejnym już porcie Helsingholmen gdy pod wieczór odpaliliśmy tradycyjną saunę opalaną drewnem. Przez pierwsze dni rejsu żeglowaliśmy w szkierach wewnętrznych Saaristo.
Żeby nie wpakować jachtu na skały kapitan wyznaczył dwie niezależne wachty nawigacyjne, Jedna z wacht prowadziła jacht po wyznaczonym szlaku , odznaczala pozycję i kreśliła kursy na mapie. Druga wachta pełniła funkcję kontrolną , obserwując kurs na mapie elektronicznej na dużym przybliżeniu. System sprawdził się. Conajmniej w dwóch przypadkach wachta kontrolna skorygowała kurs po oczywistych pomyłkach wachty nawigacyjnej. Wyspy Alandzkie wraz z rozległym archipelagiem Saaristo na Zatoce Botnickiej należą do akwenów arcytrudnych pod względem nawigacyjnym. Skały mija się tu dosłownie na metry. Jeżeli chce się iść przez szkiery z prędkością marszową 6 do 10 węzłów - nie ma czasu na przemyślenia. Decyzje o zmianie kursu podejmuje w ułamkach sekundy. Załoga z dnia na dzień doskonaliła swoje umiejętności a kapitan coraz częściej i na coraz dłużej zalegał w koi. W ostatnich dniach rejsu aktywność kapitana sprowadzała się do wynaczania kolejnego portu na trasie i wskazania ogólnego kierunku w szkierowym labiryncie.
Równolegle z wachtami nawigacyjnymi pracował, i to na okrągło, nasz samozwańczy kuk Artur ! Artur w jachtowym kambuzie dokonywał cudów. Nawet przy ciężkiej pogodzie kiedy zdawało się że jacht żegluje do góry nogami na pokład wychodziły coraz to nowe dania główne , przystawki, dokładki i desery.
Po kilku dniach wyszliśmy na otwarte wody Bałtyku. Zatoczyliśmy szeroki łuk w okół Wysp Alandzkich. Wreszcie więcej było pracy przy żaglach niż przy mapach ! Trochę też jachtem potargało na wysokiej fali. Na spokojnej już wodzie i w gęstej mgle weszliśmy na akwen Zatoki Botnickiej.
Stały punkt naszych rejsów na północy Skandynawii to Puttes - drewniany pomost w cichej zatoce otoczonej pionowymi skałami. na jedną noc wynajęliśmy tam stugi, czyli popularne w Skandynawii małe drewniane budki mieszkalne, wzięliśmy także rowery i małą wiosłową łód z zamiarem złowienia kilku szczupaków na grilla. Po kiku godzinach wiosłowania udało się złowić jednego okonka. jeden okoń na 9 osobową załogę :) Pojechaliśmy na zwiad do Mariehamn - stolicy wysp Alandzkich i weszliśmy na muzealny bark Pommern. Zrobiliśmy spacer na ruiny fortyfikacji Bomarsund i już resztkami sił zdziałaliśmy wycieczkę rowerową. Rejs można zaliczyć do udanych. Jeden, jedyny mankament - To był maj i północna część Skandynawii. Było więc diabelnie, ale to piekielnie zimno. Gdyby nie wszechobecna sauna , nie było by jak i gdzie wypić chłodnego piwa Lapin Kulta :)
Trasa rejsu : Turku / Airisto / Helsingholmen / Trunso / Kokar - Sandvik / Bomarsund - Puttes / Velkula
Autorzy zdjęć : Michał Trzaskowski / Jarek Bury
|